USA – New York Halloween

img_0136img_0137img_0239img_0243img_0474img_0478img_0481img_0486img_0491img_0494img_0500img_0503img_0504img_0511img_0513img_1903img_1908img_1909img_1921img_2041img_2042img_2055img_2077img_2083img_2161img_2248img_2250img_2253img_2256img_2274img_2279img_2283img_2285img_2287img_2289img_2292img_2300img_2304img_2305img_2309img_2314img_2316

Advertisements

USA – What happens in Vegas stays in Vegas

Przesylamy pare fotek z Las Vegas- tego nie da sie opisac ani nawet na zdjeciach przekazac, tutaj raz w zyciu trzeba byc i zobaczyc ten przepych i kumulacje luksusu i samemu doświadczyc tej trwajacej non-stop imprezy. Vegas nie mozna sobie nawet wyobrazic, tu trzeba byc. Ja bylam juz drugi raz i chetnie wrocilabym jeszcze na pare koncertow i shows.
  Spalismy w Caesars Palace wiec wszelkie zdjecia hotelu i pokoju i kasyna sa wlasnie z Caesars Palace. Nawet tam gdzie wydaje sie byc ulica ze sklepami, niebo jest sztuczne;-), zdjecia sa z wnetrza hotelowej ulicy handlowej. Bylismy na koncercie Roda Stewart’a, ktory tez gral w Caesars Palace. Wiec jak widzicie wszystko w jednym miejscu a wciaz wszedzie jakby daleko;-).
   Rzeczywiscie spedzilismy wiekszosc czasu w obrebie hotelu bo hotel w Las Vegas to miasteczko z liczba pokoi okolo 3000-5000!!!, ale wyszlismy tez oczywiscie na Strip noca i za dnia. Tomasz zagral tez w golfa na polu gdzie  przebiegaly mu przed pilka kojoty. Wypilismy pare dobrych drinkow tu i tam. Dotarlismy nawet do slubnych kaplic w najbardziej kiczowatym wydaniu.
  Zreszta zobaczcie sami!
DSCF9551.JPGDSCF9563.JPGDSCF9599.JPGDSCF9611.JPGTPD_4278.JPGTPD_4283.JPGTPD_4289.JPGTPD_4294.JPGTPD_4309.JPGTPD_4318.JPGTPD_4322.JPGTPD_4320.JPGTPD_4330.JPGTPD_4333.JPGTPD_4340.JPGTPD_4353.JPGTPD_4378.JPGTPD_4445.JPGTPD_4436.JPGTPD_5515.JPGTPD_5517.JPGTPD_5518.JPGTPD_5519.JPGTPD_5526.JPGTPD_5530.JPGTPD_5541.JPGTPD_5549.JPG

USA- Arizona, Nevada, Utah

Po iscie wakacyjnym pobycie  na plazy w Miami i po dwudniowej imprezie w Las Vegas, wyjechalismy na drogi Dzikiego Zachodu i cieszymy sie nie tylko miejscami docelowymi ale sama jazda.

Jak widzicie na zdjeciach udalo sie nam juz dotrzec na Grand Canyon, nad jezioro Powell, do Horseshoe Bend i do Antelope Canyon. Same miejsca docelowe sa piekne i nieporownywalne do niczego, ale frajda jest sama podroz pustymi drogami przez pustkowia. Te trzy stany to glownie skaly i nieuprawna ziemia i jedzie sie setki mil droga przy ktorej nie ma nic, absolutnie nic! A czasem zdarzaja sie odcinki z paroma domkami na prerii. Domki na prerii sa naprawde podle. Podeslemy Wam pare zdjec tej prawdziwej Ameryki, nie tej z Nowego Jorku czy z Beverly Hills, ale tej prawdziwej biednej z malymi miasteczkami w ktorych przy glownym skrzyzowaniu miesci sie wszystko co najbardziej potrzebne: stacja bezynowa, supermarket, McDonalds, Burger King i jakies drobne punkty uslugowe. Wyobrazcie sobie ze w Page w Arizonie pani w punkcie informacji turystycznej powiedziala nam ze na zakupy przemyslowe czy ubraniowe jedzie stad 2,5 h do najblizszego duzego miasta. Od Page w jedna strone jechalismy prawie 4 h i nie bylo nic po drodze! Nawet nic do jedzenia! A w druga to wlasnie 2,5 h do oazy cywilizacji. Kto z nas jedzie 2,5 h po buty czy spodnie? 😉

Z racji tego ze Page to punkt zaczepienia na wypady do Antelope Canyon, Horseshoe Bend i Zion Park, kazdy najmniejszy i wiekszy hotel jest tam zarezerwowany na kolejne 3 miesiace do przodu, czego my nie przewidzielismy ;-). Wiec jak tam dotarlismy o polnocy oo 4 h jazdy pustkowiem z Grand Canyon, skonczylo sie noclegiem w samochodzie. Noc wczesniej spalismy w Caesars Palace w Las Vegas ( hotel z Kac Vegas) w ponad 100-metrowym apartamencie a w nastepna w samochodzie:-). A lunch nie byl u Gordona Ramsey’a tylko na masce samochodu. I to wlasnie jest przygoda!!!! Jedziemy setki mil pustymi drogami przez prerie i zatrzymujemy
sie gdzie chcemy, nawet jesli nie ma miejsca w hotelu;-).

W samym Page lokalni mieszkancy to potomkowie Indian. Wszyscy o Indianskich rysach i kolorze skory i wszyscy bardzo grubi. W WalMart na zakupach panowie byli w kapeluszach indianskich i pieknie ozdobionych paskach. No i tak to wlasnie stracily niewinnych Indian koraliki z Europy i troche alkoholu:-(.

Podsylam tez w kolejnym mailu zdjecia z drog, bo to jest najwieksza frajda jak juz pisalam!!!! Jechac i jechac i jechac posrod wysokich skal i pustynnej ziemi po horyzont. A mamy oczywiscie automat z tempomatem wiec jedzie sie jak autem zabawkowym i i mozna sie skupic na podziwianiu tego co za szyba.

Nasze kolejne miejsca docelowe to Yosemite Park, Dolina Smierci i Nappa Valley, a na koniec San Francisco. Z pewnoscia podzielimy sie wrazeniami.

TPD_5278.JPGTPD_5295.JPGTPD_5365.JPGDSCF9795.JPGDSCF9800.JPGDSCF9843.JPGTPD_4517.JPGTPD_4576.JPGTPD_4589.JPGTPD_4639.JPGTPD_4764.JPGTPD_4787.JPGTPD_5073.JPGTPD_5098.JPGTPD_5134.JPGDSCF9637.JPG