FILIPINY – Going North!!!!

Going North!

W sloneczny poranek zjedlismy ostatnie pyszne sniadanie na Coco Farm, pozegnalismy sie z para z ktora spedzilismy caly poprzedni dzien i pol nocy i udalismy sie na lotnisko na wyspie Bohol. Linie Cebu Pacific bezpiecznie dostarczyly nas do Manilii skad chcielismy od razu wyruszyc w droge na polnoc Luzonu.

Postanowilismy ze wynajmiemy samochod. Oczywiscie nie obylo sie bez proby naciagniecia nas na PHP 3500 za dzien, ale my bylismy gotowi zaplacic max PHP 2000 i na tym stanelo. Aczkolwiek na dosc nieoficjalnej drodze gdyz pani z biura Hertza slyszac nasza cene wykonala dwa telefony i powiedziala ze za niedlugo odbierze nas shuttle i zawiezie do biura. Rzeczywiscie podjechal van taxi ale tam gdzie nas zabral to nie bylo zadnego biura, co najwyzej parking na tylach jednego z czterech terminali. Podjechal szef w bialej koszuli i zostawil nam Toyote Vios podpisujac wczesniej umowe na ktorej podalismy tylko jedno imie i nazwisko i zaplacilismy gotowka. Tak wlasciwie to nie wiem jakby nas scigano gdybysmy tego samochodu nie oddali. Nie maja zadnych namiarow z paszportu i nie widzieli naszej karty kredytowej. Pan tylko dodal ze ubezpieczenie jest i ze obowiazuje nas w razie szkody wklad wlasny PHP 3000 (200,00 pln). No i dal wszelkie dokumenty samochodowe jak nalezy.

Wyruszylismy w dziki ruch Manilii. Nie jest tutaj tak zle jak w Indiach ale wciaz zajelo nam prawie 2h nim wydostalismy sie z miasta na droge ekspresowa na polnoc. No ale nie tak od razu wyjechalismy. Wyobrazcie sobie ze okolo 3 km przed zjazdem na trase zatrzymal nas policjant i powiedzial ze zlamalismy prawo gdyz nasza rejestracja ma ostatnia cyferke 8 a w czwartki nie moga sie poruszac po Manila Metro samochody z koncowka 7 i 8. What the f……? Kara PHP 2100 i niemoznosc wyjazdu. Tlumaczenie sie niewiedza nie robi, wiec zostaje opcja lapowki bo coz innego. Ostatecznie pan oficer bierze PHP 1000 (70,00 pln) i oferuje eskorte do zjadu zebysmy unikneli tej samej sytuacji z innymi stojacymi dalej policjantami.

W najblizszym Starbucks zatrzymalismy sie kawe i darmowy net i sprawdzilismy ze nasza trasa to okolo 500 km i wedlug Google 5.50 h jazdy. Oj dluga droga jeszcze przed tym Google aby byl naprawde wszechwiedzacy. Na obecna chwile jestesmy madrzejsi od Googla a szczegoly zaraz.

Zaczelo sie dobrze gdyz pierwsze 200 km zrobilismy bardzo szybko platnymi drogami ekspresowymi. No szlo swietnie do czasu az sie skonczyly. Kolejne 100 km zajelo nam juz okolo 2h i jak juz wreszcie dotarlismy do miasta ktore bylo naszym kierunkiem caly czas to bylo ciemno i lalo non- stop. Jadac spokojnie  przez zalane Baguio zostalismy zaskoczeni przez pana taksowkarza ktory zaczal cofac z parkingu i nie widzial nas jadacych wolno glowna droga i wjechal w nas! Jechalismy naprawde wolno pozwalajac skrecic na parking samochodowi przed nami wiec szkoda to wcisnieta boczna czesc przedniego zderzaka. Ale pan taksowkarz oczywiscie chcial zwiac, na szczescie swiadkowie zdarzenia lokalni kolesie sila nie pozwolili mu ruszyc i od razu wezwali policje. Powiedzieli nam ze skoro ewidentnie jego wina to koniecznie powinnismy miec na to raport policji i najlepiej zeby nam dal nasz wklad wlasny. Policja dojechala bardzo szybko ale kazali zaczekac na drogowke. Panowie z drogowki popatrzyli, fotki zrobili, prawa jazdy zatrzymali i kazali jechac za soba na komende. Tam sporzadzili raport i zazadali aby kierowca taxi dal nam na wklad wlasny. On wezwal wlasciciela korporacji bo sam mial pare zmietolonych setek i pan nas mile zaskoczyl przepraszajac i oferujac nocleg i kolacje i przy tym wyplacajac nam PHP 4000 w gotowce. Bilans: kolejne 2 h w plecy! Wciaz jeszcze spedzilismy troche czasu na komisariacie pytajac panow jak dalej jechac w tych filipinskich ciemnosciach i w deszczu. Oni powiedzieli nam ze mamy jechac dluzsza droga niz my planowalismy ale na pewno przejezdna, bo wiele nie jest po niedawnym tajfunie. No i ruszylismy droga kreta nieziemsko przez gory we mgle wjezdzajac na 2900 mnp i w dol i znow w gore. Odcinki bez cywilizacji zadnej, kilometry ledwo sie posuwaly, w przeciwienstwie do szybko uplywajacego czasu. W jednym domow w ktorym swiecilo sie swiatlo chcialismy zapytac gdzie w ogole jestesmy ale nie dosc ze nikt nie otworzyl nam drzwi ani nie reagowal na zawolania przez okno bez szyb, to jeszcze ja w ciemnosciach wpadlam w kaluze po kostki. Kolo 2.30 mielismy juz mega stresa gdzy konczylo sie paliwo a my nawet nie wiedzielsimy gdzie jestesmy bo od paru godzin zadnego znaku drogowego. Mijalismy raz na dlugi czas stacje ale albo zamknieta albo i tak oferujaca tylko diesel. W koncu wypatrzylam ze na jedenj stacji posrodku niczego spi pan na lawce obok dystrybutorow i zajechalismy i zaczelismy go budzic. Pan wyrwany ze snu powiedzial nieprzytomnie: “open a las quatro”. Nie wiem czy my bylismy juz tak zmeczeni ze slyszelismy hiszpanski czy on naprawde mowil po hiszpansku? Ja jednak sie nie poddalam i nie przestalam go prosic zeby sie ruszyl. W koncu obudzil wlasciciela ktory odpalil dystrybutor i nalal do pelna, uff! No,wiec duzo spokojniejsi ruszylismy dalej w nieznane. Kolo 3.00 juz naprawde nie moglismy dluzej ciagnac ( minelo 13h od wyjazdu z Manilii) i zaparkowalismy na stacji i pospalismy do 5.30. Wraz ze wschodem slonca ruszylismy dalej i kolo 8.00 dojechalismy do celu: Banaue. I teraz uwaga: w centrum miasta w gaszczu taksowek i autobusow i jeepney’ow i przewodnikow- kierowcow zapytalam goscia jak dojechac do Native Village Inn- naszej miejscowki i on na to: ” madame, are you going to Sir Graham? I am working form him and I am from Village Inn”. Uwierzycie! To byla szansa jedna na 100 i trafiona. No wiec eskorte juz mielismy ale droga to 11 km grzaskiego blota wiec nie nasza Toyotke. Zatem samochod zostawilismy gdzies u ‘sasiadow’ a my pojechalismy dalej tricyklem. Oj dawno juz nie mialam takich wstrzasow zoladka! Droga kreta i wyboista i nierowna i blotnista tak ze nawet temu tricyklowi nie dawalam szans. Ale kierowca specjalista krecil ostroznie i po godzinie bylismy w Village Inn. Miejsce prowadzone przez Brytyjczyka ktory doskonale wiec czego potrzebuja biali turysci:-). Spimy w charakterystycznej dla prowincji Ifugao chatce ale w srodku ma swiatlo gorne i lampke nocna i poleczki i lustro a obok chatki sa murowane prysznice z ciepla woda i czyste pachace reczniki. Restauracja serwujaca przawdziwe English Breakfast i najlepsze warzywa w curry jakie jadlam w zyciu. Ale to wszystko nic! Widok z Village Inn jest z kazdej strony na tarasy ryzowe- tego nie da sie opisac, ale oczywiscie beda zdjecia. Nie teraz bo Internet w Inn mamy tylko dzieki hot spotowi z telefonu wlascicielki wiec slabiutki i fotki nie pojda ale przy najblizszej okazji wkleimy. Aha no i poki co jestesmy jedynymi goscmi tutaj i cala oddana obsluga tylko dla nas. A najwiekszym skarbem jest kierowca magik ktory juz 3 razy zafundowal nam godzinna podroz w spalinach i halasie motorka po grzaskim bagnie i przede wszystkim wiele informacji na temat okolicy. A wiec poczawszy od panow policjantow poprzez panow ze stacji noca i konczac na kierowcy tricykla mamy szczescie do mega zyczliwych Filipinczykow. I to jest przygoda!!!!!! Czy ktos nam zazdrosci?!!!

 

 

Advertisements

2 thoughts on “FILIPINY – Going North!!!!

  1. Oj zazdroszcze zazdroszcze….ale tych warzyw w curry;)) no w sumie macie taką nuuuudną pracę że należy Wam się ciut ciut adrenaliny 😀
    Ale tak na serio to niech Was szczeście nie opuszcza i życzę samych życzliwych Filipińczyków;)

    Like

  2. Sprawdziłem na Google maps Waszą trasę do Banaue i wychodzi, że jakieś ostatnie 100 km to same zakręty, górskie podjazdy i zjazdy w dół – dodatkowo w nocy. Tego chyba nie spodziewaliście się 🙂 bo, że w czwartki po Manilli końcówka 7,8 nie jeździ to chyba Wam umkło tylko :-)))))))))

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s