USA- Arizona, Nevada, Utah

Po iscie wakacyjnym pobycie  na plazy w Miami i po dwudniowej imprezie w Las Vegas, wyjechalismy na drogi Dzikiego Zachodu i cieszymy sie nie tylko miejscami docelowymi ale sama jazda.

Jak widzicie na zdjeciach udalo sie nam juz dotrzec na Grand Canyon, nad jezioro Powell, do Horseshoe Bend i do Antelope Canyon. Same miejsca docelowe sa piekne i nieporownywalne do niczego, ale frajda jest sama podroz pustymi drogami przez pustkowia. Te trzy stany to glownie skaly i nieuprawna ziemia i jedzie sie setki mil droga przy ktorej nie ma nic, absolutnie nic! A czasem zdarzaja sie odcinki z paroma domkami na prerii. Domki na prerii sa naprawde podle. Podeslemy Wam pare zdjec tej prawdziwej Ameryki, nie tej z Nowego Jorku czy z Beverly Hills, ale tej prawdziwej biednej z malymi miasteczkami w ktorych przy glownym skrzyzowaniu miesci sie wszystko co najbardziej potrzebne: stacja bezynowa, supermarket, McDonalds, Burger King i jakies drobne punkty uslugowe. Wyobrazcie sobie ze w Page w Arizonie pani w punkcie informacji turystycznej powiedziala nam ze na zakupy przemyslowe czy ubraniowe jedzie stad 2,5 h do najblizszego duzego miasta. Od Page w jedna strone jechalismy prawie 4 h i nie bylo nic po drodze! Nawet nic do jedzenia! A w druga to wlasnie 2,5 h do oazy cywilizacji. Kto z nas jedzie 2,5 h po buty czy spodnie? 😉

Z racji tego ze Page to punkt zaczepienia na wypady do Antelope Canyon, Horseshoe Bend i Zion Park, kazdy najmniejszy i wiekszy hotel jest tam zarezerwowany na kolejne 3 miesiace do przodu, czego my nie przewidzielismy ;-). Wiec jak tam dotarlismy o polnocy oo 4 h jazdy pustkowiem z Grand Canyon, skonczylo sie noclegiem w samochodzie. Noc wczesniej spalismy w Caesars Palace w Las Vegas ( hotel z Kac Vegas) w ponad 100-metrowym apartamencie a w nastepna w samochodzie:-). A lunch nie byl u Gordona Ramsey’a tylko na masce samochodu. I to wlasnie jest przygoda!!!! Jedziemy setki mil pustymi drogami przez prerie i zatrzymujemy
sie gdzie chcemy, nawet jesli nie ma miejsca w hotelu;-).

W samym Page lokalni mieszkancy to potomkowie Indian. Wszyscy o Indianskich rysach i kolorze skory i wszyscy bardzo grubi. W WalMart na zakupach panowie byli w kapeluszach indianskich i pieknie ozdobionych paskach. No i tak to wlasnie stracily niewinnych Indian koraliki z Europy i troche alkoholu:-(.

Podsylam tez w kolejnym mailu zdjecia z drog, bo to jest najwieksza frajda jak juz pisalam!!!! Jechac i jechac i jechac posrod wysokich skal i pustynnej ziemi po horyzont. A mamy oczywiscie automat z tempomatem wiec jedzie sie jak autem zabawkowym i i mozna sie skupic na podziwianiu tego co za szyba.

Nasze kolejne miejsca docelowe to Yosemite Park, Dolina Smierci i Nappa Valley, a na koniec San Francisco. Z pewnoscia podzielimy sie wrazeniami.

TPD_5278.JPGTPD_5295.JPGTPD_5365.JPGDSCF9795.JPGDSCF9800.JPGDSCF9843.JPGTPD_4517.JPGTPD_4576.JPGTPD_4589.JPGTPD_4639.JPGTPD_4764.JPGTPD_4787.JPGTPD_5073.JPGTPD_5098.JPGTPD_5134.JPGDSCF9637.JPG

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s