INDIA – Varanasi

Ostatnio marzyl nam sie miodownik i najatrakcyjniejszym celem podrozy oprocz lodowki byla tez Alma ale…ale…nie uwierzycie! Dzis jedlismy najprawdziwsze w swiecie przepyszne cynamonowe drozdzowki i pilismy latte w duzej szklance. Po takim poranku juz nic nie moglo nam zepsuc dnia nawet jakbysmy juz nic do wieczora nie zjedli. Pewnie zastanawiacie sie skad w Indiach takie smakujace domem delikatesy? Otoz zadbali o to Niemcy i maja tu swoje German Bakery, co prawda obslugiwane przez lokalnych ale z niemieckim ordnungiem. Jakby tego bylo malo wieczorem zalapalismy sie na kolacje do restauracji nalezacej do Niemcow i reklamujacej sie jako higieniczna i jako restuaracja w ktorej gotuja wszystko na wodzie mineralnej. Zobaczcie jaka niebywala strategia marketingowa- i ani jednego wolnego stolika w porze lunchu i kolacjiJ. Moze Wam sie wydawac to dziwne ale my naprawde tak sie ucieszylismy na widok tych niemieckich wypiekow bo tutaj naprawde czesto glodujemy bo poza niehigienicznym lokalnym jedzeniem czestokroc nic innego tutaj nie ma. W poprzednim mailu napisalismy coprawda ze jedlismy z ulicznych straganow,ale to byl pierwszy i ostatni raz, szczegolow Wam oszczedzimy. Dziwne bo w innych azjatyckich krajach zylismy na ulicznym jedzeniu ktoremu az trudno bylo sie oprzec pomimo tego ze bylo nierozpoznawalne, ale tuaj naprawde sie nie da. Zreszta nawet w lepszej restauracji dania podawane sa na metalowych talerzach- juz samo to jakos odbiera apetyt-plus nic naprawde nie jest czyste. No ale dzis mamy pelne brzuchy i woreczek drozdzowek oraz muffinek na jutrzejsza 24-godzinna podroz pociagiem, wiec piszemy dalej i przechodzimy do tematu dnia.
Dzisiaj spedzilismy caly dzien nad brzegiem Gangesu. Zerwalismy sie juz przed 6.00 rano by poplynac wzdluz brzegu jeszcze przed switem i zobaczyc jak wierni zazywaja porannej kapieli. Ganges to najbrudniejsza rzeka swiata przyjmujaca wszelkie scieki przemyslowe i komunalne, prochy skremowanych ludzi oraz ciala nie podlegajacych kremacji dzieci, kobiet w ciazy, ludzi ukaszonych przez weza oraz duchownych. Na naszych oczach oprocz ludzi kapaly sie tez krowy i robiono pranie na potege (wszystko na zdjeciach). Co wiecej, wierni na miejscu gotuja sobie z tej wody herbatke lub zabieraja do domu jako swieta wode. Nasz poranny taksowkarz twierdzil ze ta woda jest czystsza od butelkowanej mineralnej. Ale one tez twierdzil ze wierzy w mame i tate i innych bogow nie ma. 
Kolejnym szokujacym widokiem, z ktorego nie bedzie zdjec z szacunku dla zmarlych i religii, bylo miejsce w ktorym pali sie zwloki. Skoro nie mozecie tego zobaczyc to postaramy sie Wam opisac jak to wyglada. Otoz idac z gory po schodach w dol na brzeg rzeki mija sie ogrome stosy roznego rodzaju drewna. Samo miejsce wyglada jak, przepraszam za bezposredniosc, chlew. Na ziemi miesza sie bloto ze smieciami i lajnem, spaceruja wokol krowy a w samym srodku pali sie pare ognisk na ktore wrzuca sie ciala zmarlych. Ciala zmarlych przynoszone sa przez rodzine ktora niesie zmarlego na drewnianych noszach owinietego w piekny kolorowy zloscisty calun. W drodze do brzegu odspiewuja modlitwy. Gdy juz dotra na miejsce spalenia, czekaja chwilke na swoja kolej i wrzucaja cialo. I tak od switu do zmierzchu. W powietrzu unosi sie mnostwo dymu i zapach palonego drewna. Rodzaj drewna zalezy od przynaleznosci zmarlego do nizszej lub wyzszej kasty. Kiedy spacerowalismy po pobliskich uliczkach mielismy okazje mijac takie male kondukty niosace zmarlych i nie bylo to mimo wszystko tak smutne i pelne zalu jak ceremonia pogrzebowa w Polsce. 
Ja jeszcze zebralam sie na odwage i postanowilam wejsc do swiatyni Kaśi Wishwanaty.  Nim mnie wpuszczono musialam udac sie do swego rodzaju komisariatu gdzie stalo trzech przerazajaco powaznych  panow z karabinami, jeden siedzial  za biurkiem i kazal mi usiasc i podac mu paszport. Jak juz spisal wszystko co chcial kazal mi zdjac buty i wskazal wejscie do swiatyni. Tam okazalo sie ze jest tloczno jak w ulu, wokol chwilowo zadnych bialych twarzy, ja spaceruje na boso po mokrej lekko blotnistej zimnej posadzce na ktorej lezaly kwiatki oraz rozlane jakies swego rodzaju mleczko ktore nisola wiekszosc wiernych w ofierze dla śiwy. Jakby tego bylo malo po stopach deptaly mi malpy ktore zdawaly sie polowac na kazda krople ulanego mleczka badz czastke jakiegos innego jedzenia. Wrrrrrr, juz wiecie dlaczego Tomasz stwierdzil ze odpuszcza i wyjatkowo chcial przypilnowac calego naszego dobytku ktorego nie mozna bylo wniesc do swiatyni, ale mozna bylo oddac do depozytu u ‘milych’ panow z karabinami?;-)
Wyobrazcie sobie za spacerowalismy nad Gangesm i po przyleglych uliczkach jakies 12h!!! Nie wiem czy tak nas wciagnela uduchowiona aura swietego miasta czy ta niemiecka piekarnia? A moze to ten pierwszy smaczny posilek i deser daly nam tyle energii?;-) Mnie to chyba nawet roznosilo bo postanowilam ze wracamy do hotelu rowerowa riksza a bylo to dalej niz nam sie wydawalo. Wiec pan zasuwal jakies dobre 30 minut wiozac nas tak objedzonych i jeszcze nasze zakupy, a rzeczy tutaj sprzedaja naprawde piekne i nie w stylu Bollywood (pseudo jedwab ze zlota nitka) ale raczej blizej im do Nepalu. Ah no oprocz drozdzowek nastroj poprawil nam jeszcze wlasnie ten shopping, Tomaszowi tez bo jak wiecie jego kobieca czesc mozgu szybko reaguje na piekne rzeczy. No i jako audiofeel nie wyszedl ze sklepu muzycznego z pusta reka. 
IMG_1215.JPGIMG_1175.JPGIMG_1084.JPGIMG_5845.JPGIMG_5866.JPGIMG_9376.JPGIMG_5874.JPGIMG_5882.JPGIMG_9404.JPGIMG_5841.JPGIMG_9393.JPGIMG_5885.JPGIMG_9386.JPGIMG_9387.JPGIMG_5896.JPG
IMG_1155.JPGIMG_1129.JPGIMG_1122.JPGIMG_1211.JPGIMG_1104.JPGIMG_1231.JPGIMG_1250.JPG
Ale tak naprawdę to my chyba jeszcze sami nie wiemy co to znaczy moda a’la Bollywood bo tam bedziemy juz pojutrze. I stamtad znow napiszemy.
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s